Chcesz mieć szczęśliwe dziecko - Parafia Łodygowice Rzymskokatolicka pw. Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Łodygowicach

Przejdź do treści
Chcesz mieć szczęśliwe dziecko?

Jak utrzymać relację z synem? Jak sprawić, by córka przyjęła za swoje wartości, które są Tobie bliskie? Z upływem lat staje się to coraz trudniejsze. Są jednak na to metody.
Rodzice wierzą w Boga, a dzieci nie są tym zainteresowane. Matka i ojciec idą w niedzielę do kościoła, a córka czy syn do galerii handlowej. Wydaje nam się, jakby nasze drogi się rozchodziły, jakbyśmy mówili różnymi językami. Po pewnym czasie stwierdzamy z przerażeniem, że to nie są dwa różne języki, ale to już dwa różne światy. Skąd bierze się ta przepaść?
Powodów pewnie jest wiele. Ale jeden czynnik jest chyba wiodący. To rozbieżność pomiędzy rozumem a sercem. Dorośli postrzegają świat raczej od strony rozumu, a dzieci i młodzież poprzez serce i uczucia. Aby zachęcić młodych do religii, trzeba stworzyć "atmosferę" - serce musi zakosztować radości, jaką niesie żywa wiara. To właśnie dzieci i młodzież lepiej od dorosłych chłoną radość płynącą od Ducha Świętego.
Jesteś dla mnie ważny
Dzieci i młodzież szukają "fajnych" miejsc, "prestiżowego" otoczenia, "cool" ludzi. Szukają bezpieczeństwa. Tego brakuje im chyba najbardziej. Wtedy otwierają swoje serca. Aby dotrzeć do nich z Dobrą Nowiną, trzeba stworzyć klimat miłości, poczucia bezpieczeństwa, radości. Moralizowanie nie ma sensu, gdy brakuje własnego świadectwa wiary i wartościowego życia. Głoszenie "kazań" ich znudzi błyskawicznie, jeśli nie zobaczą, jak przesiąknięte są nasze serce wiarą i relacją z Bogiem.
Dzieci, nawet w wieku dojrzewania, tęsknią w sercu za swoimi rodzicami. Choć się do tego nie przyznają, są spragnione ich obecności w domu. Czas jest darem, jaki mamy od Boga. Nie potrafimy go ani pomnożyć, ani powiększyć, ale możemy obdarować nim tych, którzy są dla nas ważni.
Kryzys tożsamości mężczyzny we współczesnym świecie, kryzys męskości, bierze się w głównej mierze z nieobecności ojca w życiu synów. - Mężczyzna potrzebuje mapy, która pokazuje drogę, pozostawiając mu możliwość wyboru. I taką Mapą, według zamysłu Bożego, ma być dla mężczyzny jego ojciec - tłumaczy kaznodzieja ks. Piotr Pawlukiewicz. - Ile razy słyszałem: "Mój ojciec pił"; "Mojego ojca nigdy nie było w domu"; "Mój ojciec odszedł od nas, kiedy miałem 10 lat". Mój ojciec był wiecznie zamkniętą mapą, na którą nie dane mi było spojrzeć. Dopóki chłopiec nie usłyszy z ust własnego ojca słów: "Jesteś dla mnie ważny", nie uwierzy w to, że ma prawo istnieć.
Gniew jest dobry
Bolączką współczesnego świata są niedojrzali dorośli ludzie, którzy nie tylko boją się brać odpowiedzialność za swoje (i innych) życie, ale mają także poważny problem z podejmowaniem decyzji. To także efekt wychowania. Jako rodzice bierzemy na siebie większość spraw i obowiązków, które powoli powinniśmy przerzucać na nasze dzieci, z uwzględnieniem ich wieku i możliwości. Nieustanne wyręczanie we wszystkim dziecka jest zabijaniem w nim samodzielności.
Jak ważne w wychowywaniu dziecka jest nauczenie go ponoszenia odpowiedzialności za własne czyny i brania na siebie konsekwencji swoich działań, zachowań, wchodzenia w relację. - Jeśli na przykład, syn bawiąc się na podwórku zbiję szybę sąsiadowi, to naucz go, że musi sam (możesz iść z nim, ale nie rób tego za niego) pójść do tego sąsiada, przyznać się do winy, przeprosić i ewentualnie obiecać, że on sam (względnie z rodzicami) jakoś tę stratę zrekompensuje - prosi dominikanin ojciec Adam Szustak. - Nie mów, że nic się nie stało.
"Chłopaki nie płaczą" - powtarzamy czasem zdanie, które nie wiadomo skąd się wzięło? No, bo niby skąd taki wniosek? Rolą rodziców jest także nauczenie chłopca, że emocje są czymś normalnym, że nie trzeba ich tłumić, a jedynie nauczyć się jak je KONTROLOWAĆ. Tak wychowuje się dojrzałego faceta, który nie ukrywa, że się zdenerwował, potrafi o tym powiedzieć głośno, czasem walnąć pięścią w stół, a czasem wyjść na spacer, by wziąć oddech. Ale nie rozładowuje napięcia tłukąc żonę albo dzieci. Chcemy czułych, opiekuńczych mężczyzn w świecie? Nauczmy tego naszych synów. Ale uwaga! Przykład idzie z góry. Aby chłopiec nauczył się czułości, delikatności, troskliwości najpierw musi zobaczyć, jak czule, delikatnie i troskliwie ojciec traktuje swoją żonę.
Kocham matkę swoich dzieci
Jacek Pulikowski, ekspert poradnictwa rodzinnego, znany z licznych publikacji czy konferencji o tematyce rodzinnej, autor wielu książek dla młodzieży, małżonków i rodziców, wymienia cztery rzeczy, których dziecko potrzebuje: miłości mamy, miłości taty, miłości małżeńskiej swoich rodziców oraz Miłości Boga do człowieka. Miłość pomiędzy rodzicami jest ważniejsza, bardziej potrzebna od miłości matki czy ojca do dziecka. Ta wierna i stabilna miłość małżeńska rodziców daje dziecku poczucie bezpieczeństwa oraz staje się pierwowzorem, mającym wpływ na przyszłe małżeństwo dziecka.
- Dziecko w rodzinie musi widzieć jak ojciec całuje matkę, jak mama przytula się do ojca. Wtedy rodzice dają dziecku szansę na prawidłowy rozwój i szansę na zbudowanie w przyszłości szczęśliwego związku z żoną czy mężem.
A jak mieć pewność, że nasze dzieci dobrze się rozwijają? Trzeba przyglądać się potrzebom swoich dzieci. - Kiedy poznamy i spełnimy te potrzeby, będziemy mieć pewność, że nasze dzieci dobrze się rozwijają.
Jak sprawić, by życie dziecka nabierało sensu, by dziecko odkrywało w sobie pasję? - Ludzi do wartości należy pociągać, nie popychać. Zacznij coś dobrego robić z pasją dla młodych i z nimi, a wpłyniesz na zmianę tej smutnej sytuacji. Rozważania, nawet najmądrzejsze, z pozycji wygodnego fotela przed telewizorem na nic się tu nie zdadzą.
Co mogę dać dziecku najlepszego? To proste! - Nic lepszego nie może dać ojciec swoim dzieciom, niż prawdziwie, dojrzale, wiernie, wyłącznie i dozgonnie kochać ich matkę, a matka najlepiej obdaruje dzieci kochając ich ojca - odpowiada Jacek Pulikowski.
Aleksandra Pietryga
Źródło: https://www.gosc.pl/doc/6160158.Chcesz-miec-szczesliwe-dziecko/2?fbclid=IwAR0fDRO0S6e4yyGECZFyxTVqSw5RmH73cRoY4Kw8hKKFE2t2_towYca6Mhw